poniedziałek, 24 lipca 2017

Wanda Szymanowska, "Kim, do diabła, jest Anita"

Wanda Szymanowska, "Kim do diabła jest Anita" Recenzja, powieść, książka, starość, stereotypy, kobiety

Starość… To przykre, lecz przyzwyczailiśmy się patrzeć na nią, jak na niewidzialną granicę, wyznaczającą kres naszej życiowej aktywności. Póki jesteśmy młodzi, możemy „pożyć”, mieć marzenia, pasje, a co dzieje się potem? Samotność, jałowa egzystencja poza zainteresowaniem społeczeństwa i z brakiem własnych zainteresowań. Czy tak właśnie musi być?



Panią Wandę Szymanowską od dawna cenię za trafność spostrzeżeń, dystans oraz umiejętność kreowania pięknego, literackiego przekazu. Kolejna powieść pisarki uraczyła mnie tym samym, ale dała też coś więcej. Trafiła w punkt, który we mnie również wywołuje wewnętrzny cichy bunt. Tym razem pani Wanda zmierzyła się ze stereotypowym postrzeganiem bardzo istotnego zjawiska- starości. Przeświadczenie o konieczności wycofania się osób w podeszłym wieku z życia społecznego jest zjawiskiem tak silnym, że nawet ci, których ono dotyczy, uginają się pod jego ciężarem. Internalizują tę teorię, wygaszając swą aktywność po przekroczeniu niewidzialnej, zależnej od wielu czynników, granicy wieku. Zwyczajowy punkt widzenia zmusza starsze osoby do pozostania w domu, nie oferując im wiele, celując katalogiem życiowych atrakcji wyłącznie w ludzi młodych. Na tle tego społecznego zaniedbania, nie jest niczym dziwnym, że starsi zamykają się w sobie, porzucając zajęcia, które niegdyś stanowiły centrum ich zainteresowań, podsycały entuzjazm i motywację. Czy tak musi być? O tym właśnie powieść „Kim, do diabła, jest Anita”.


„Ma grubo ponad osiemdziesiąt lat. Nie pamięta szczegółówjubileuszowego przyjęcia urodzinowego, chociaż pamięć ma bardzo dobrą. Czym się zajmuje? Głównie bezinteresownym udzielaniem światu dobra”(W. Szymanowska, „Kim, do diabła, jest Anita”)


Anita daleko odbiega od stereotypu kobiety, której stuknął ósmy krzyżyk. Nadal charyzmatyczna, pełna sił witalnych, znajduje czas i chęci, by opiekować się bliskimi, a nawet dbać o psy sąsiadów. Sama raczej daje, niż bierze. Z wielkim oddaniem poświęca się pielęgnowaniu schorowanego męża. Mimo jej sędziwego wieku, ten codzienny, żmudny rytuał bynajmniej jej nie przytłacza. Jest raczej wyrazem jej bezkresnej miłości. Płynie wprost z ogromnego serca tej niezwykle życzliwej kobietki, której ciepła starcza by obdarować wszystkich potrzebujących. To ciepło, w połączeniu z niebanalnych stylem życia, również z zamiłowaniem do buteleczki piccolo, czyni Anitę wyjątkową osobą. Taką, której historię chce się od razu poznać. Nie jest to jednak takie proste, o czym przekonuje się narratorka powieści- Polka chwilowo przebywająca w Niemczech. Z nieskrywaną ciekawością słucha ona Anity, stopniowo, małymi kroczkami odkrywając tajemnice niedostępne postronnym, w tym także poruszającą historię miłości rozdzielonej wojenną zawieruchą.

 „– Chciałabym zrobić coś szalonego, coś, czego jeszcze albo już dawno nie robiłam. – W jej oczach zapaliły się iskierki i rozpromieniły całą twarz. – Ty też powinnaś, dlatego proponuję ci wino – dodała.” (W. Szymanowska, „Kim, do diabła, jest Anita”)


Powieść pani Wandy Szymanowskiej, jak już wspomniałam, urzekła mnie pięknem literackiego języka. Łagodny, ciepły ton opowieści sprawił, że straciłam się poczucie czasu, wsiąkając w historię Anity z pełnym zaangażowaniem. Lekkość pióra autorki oraz jej dyskretne poczucie humoru pozwoliły oddać się lekturze i chłonąć jej treść z niesłychaną przyjemnością. Krótkie rozdziały powieści nadały tempa jej czytaniu, tym bardziej, że każdy z nich był kolejnym stopniem ku poznaniu meandrów życia głównej bohaterki.


 Ogromnym plusem tej powieści była dla mnie jej tematyka, gdyż uważam stereotypy za dość szkodliwe zjawisko. Doceniam każdy trud włożony w ich przełamywanie, w symboliczne „otwieranie ludziom głów” na to, że tzw. „prawdy objawione” bywają czasem krzywdzące. Pani Wandzie Szymanowskiej biję tu wielkie brawa, za udowodnienie tą powieścią, iż nie zawsze musi być tak, że „starość nie radość”. I szczerze zachęcam do lektury „Kim, do diabła, jest Anita”. Warto!


Tytuł: „Kim, do diabła, jest Anita”
Autor: Wanda Szymanowska
Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 198


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Kochani, zachęcam do podzielenia się opinią i pozostawienia komentarza.
Jednocześnie informuję, że wszelkie wypowiedzi propagujące mowę nienawiści, atakujące personalnie mnie lub moich czytelników, wulgarne albo obraźliwe, będą przeze mnie usuwane, w trosce o dobre samopoczucie zarówno moje, jak i odwiedzających tę stronę.
Życzę Wam zaczytanego dnia! Pozdrawiam ciepło!